sobota, 14 listopada 2015

Ból i samobójstwo

Ból. Może być fizyczny, jak i psychiczny. Dla jednych najgorszy jest ból fizyczny, dla innych psychiczny. Dla jeszcze innych, ból psychiczny = ból fizyczny (mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi). Ludzie którzy należą do 3 grupy, uważają to za ulgę. Ja sama nie odczówam po tym jakiejś wielkiej ulgi. I dlatego z tym walczę (6 Day clin :)). Ból jest z pewnością potrzebny, lecz nie w takim stopniu, aby to wywoływać. Jeżeli też  okaleczasz się, to spróbuj z tym walczyć. Bo okaleczanie się, działa jak narkotyk. Najpierw myślisz że to pomoże, że bez problemu pędziesz potrafił z tym skończyć. Lecz to zaczyna uzależniać. Już nie wystarcza ci trochę, jak kiedyś. Chcesz ciągle więcej. I przychodzi czas, gdy trzeba z tym skończyć. Bo w końcu się zabijesz. A uwierz mi, nie chcesz tego. Oglądałeś może "Sala samobójców"? Mi osobiście film się średnio podobał, lecz jeden moment przyciągnął moją uwagę. A mianowicie:
"- Szczerze to ja nie rozumiem samobójców
- No widzisz...
- Bo żeby żyć trzeba mieć odwagę a samobójcy to tchórze. Tchórze i narcystystyczni egoiści którzy myślą że wszystko się kręci wokół nich. Jak można odebrać sobie najcenniejszy dar jaki się ma? Jak można zrobić sobie to, i zrobić to najbliższym ludziom.?Ja tego nie rozumiem. Ja nie chcę rozumieć."
Szczere i jakże prawdziwe. Pamiętaj - nigdy nie działaj pod wpływem impulsu. Jeśli to cztasz obiecaj mi jedno - nigdy nie pomyślisz o samobójstwie jako o jedynym wyjściu. Pomyśl o kimś kto jest dla Ciebie ważny. Popełnia samobójstwo. Jesteś szczęśliwy? No właśnie. Proszę, pamiętaj o tym gdy następnym razem będziesz chciał ze sobą skończyć.
~Mz


piątek, 13 listopada 2015

Strach

Strach. Dosyć często go odczuwam. Gdy chodzę w nocy sama po ulicach niby znajomej, małej wsi. Gdy widzę psy (niektórzy się boją pająków, węży, lwów, a ja się boję psów). Lecz największy strach odczówam, gdy zaczynam myśleć o jednej rzeczy. A mianowicie: skoro on jest dla mnie ideałem, najlepszy pod każdym względem, to czy inni też go tak postrzegają? Czy ja po prostu jestem chora (czyt. zakochana)? Lecz dlaczego strach? Ponieważ się boję, że ja wcale nie jestem zakochana. Ten ból, łzy, cierpienie, nieprzespane noce przez myślenie o nim - to wszystko miałoby się okazać kłamstwem? Czymś, robionym zupełnie bez sensu? Sama nie wiem czy byłaby to ulga czy najgorsza z opcji. Tak naprawde już nic nie wiem.


Jak już pewnie zauważyłeś\aś piszę tu o swoich problemach, smutkach, bólach. I tak będzie więc jeśli Cię to nie interesuje to po prostu nie marnuj na to czasu i nie czytaj. Pozdrawiam serdecznie.
~Mz